Daniel Kosiński: Dobre przygotowanie do sezonu

Swoją przygodę z biegówkami rozpocząłem 3 sezony temu, a tak na poważnie od stycznia 2013 roku, kiedy zapisałem się do SN Klasyk.

W czerwcu zrobiliśmy pierwsze badania wydolnościowe, które pozwoliły określić nam nasze możliwości. Dzięki tym badaniom został ustalony mój indywidualny plan treningowy od czerwca do grudnia, jak również plan treningowy na okres między startami.

Każdego tygodnia pilnowałem diety, ćwiczeń wydolnościowych, siłowych, technicznych, koordynacyjnych. Na zmianę z długimi biegami nartorolkowymi trenowałem interwały, siłownię,"fitnesy". W listopadzie mój test Coopera (ciągły bieg przez 12 minut) wyniósł 3200 metrów, co jak na mój wiek jest wynikiem bardzo dobrym. Ten wynik oznaczał, że pod czujnym okiem trenera, zostałem dobrze przygotowany wydolnościowo i siłowo do sezonu. W grudniu zostało to potwierdzone ponownymi badaniami wydolnościowymi.

Od stycznia rozpoczął się sezon startowy. Jednak pogoda pokrzyżowała wszelkie plany. Najpierw odwołano bieg Jizerska50 rozgrywany w Czechach, potem bieg Jaćwingów w Gołdapi. Na początku lutego wystartowałem w skróconym biegu Koenig Ludwig Lauf. Temperatura była dodatnia, śnieg mokry. Mimo tych przeciwieństw zawody udane, czasy rekordowe. Forma dopisywała. W lutym pogoda również nie rozpieszczała. Odwoływano liczne zawody między innymi te na których miałem wystartować. Udało się jedynie wystartować w Alpina Race na 3 km z czasem 10 minut 37 sekund. Przyszedł marzec i wielkie nadzieje w dwóch biegach, polski Bieg Piastów oraz norweski Birkebeinerrennet.

Przyzwyczajony do niespodzianek z duża odpornością przyjąłem skrócenie głównego biegu Piastów z 50 na 10 km. Jestem pełen podziwu dla organizatorów Biegu Piastów, ponieważ mimo takiej aury, deficytu śniegu do końca walczyli ze wszelkimi przeciwnościami. Biegi mimo że skrócone odbyły się, a atmosfera i duch rywalizacji był jak co roku przewspaniały.

Zakończeniem sezonu był norweski Birken, największy masowy bieg na świecie. Do ostatniej chwili do 8 rano nic nie wskazywało na to, że bieg się nie odbędzie. Dzień wcześniej 17 tysięcy osób odebrało numery startowe, zorganizowało transport do miejsca startu, zaplanowało noclegi, kładło smary na narty (rekomendacje smarów dzień wcześniej zmieniały się trzykrotnie). Wstaliśmy o 5 rano, zjedliśmy energetyczne śniadanie, ubraliśmy się w stroje biegowe, zapakowaliśmy obowiązkowe plecaki, udaliśmy się 2 godziny samochodem na miejsce startu. Dojechawszy na miejsce miły norweski zawodnik rozmawiając przez komórkę poinformował nas „The race is cancelled”. Pierwsza myśl żart, druga myśl niedowierzanie, trzecia jak się domyślacie wkurzenie. Potrzebowaliśmy 20 minut aby dojść do siebie. Postanowiliśmy nie przejmować się odwołanym biegiem i zrealizować nasz plan czyli przebiec minimum dystans biegu. W sobotę przebiegliśmy 50 km a w niedzielę 40 km po pięknych norweskich trasach w rejonie Lilehammer, Sjusjoen oraz w dzielnicy Oslo Holmenkollen. Widoki, przygotowane trasy zapierały dech w piersiach. Nie bez powodu rejon biegowy w Sjusjoen jest uznawany za nr 1 w Norwegii.

Moja refleksja jest taka, że w okresie przygotowawczym przejechałem na nartorolkach 1200 km, na rowerze 400 km, na nogach 120 km. Spędziłem mnóstwo czasu na treningach po to, aby przebiec na wszystkich zawodach w sezonie 2014 tylko 80 km. W planach było 380 km.

Jednak warto było chociażby z kilku powodów:

  • znaczne zwiększenie wydolności
  • duży wzrost siły
  • poprawienie techniki
  • szczupła sylwetka
  • wspaniałe towarzystwo
  • odwiedzenie ciekawych miejsc
  • odskocznia od codzienności

Liczę że sezon 2015 będzie lepszy w starty i pogoda pozwoli porywalizować. Już od czerwca zabieram się do pracy na sezon 2015.

Zachęcam osobiście aby przyłączyć się do SN KLASYK. Dobrze przygotujesz się do sezonu biegówkowego i przeżyjesz wiele przygód.

Daniel Kosiński

Joomla 3.0 Templates - by Joomlage.com